TAE

29.IV.2011.

- Modlitwa brzmi następująco. Sekundę... "Ochroń mnie przed wiedzą, której nie potrzebuję. Ochroń mnie przed przeczuciem, że istnieje coś godnego poznania, o czym nie wiem. Ochroń mnie przed świadomością, że postanowiłem nic nie wiedzieć o tym, czego postanowiłem nie wiedzieć. Amen". To wszystko. Powtarza pan to ciągle w myślach, ale może pan to spokojnie mówić głośno.
- Hmmm - odparł Artur. - Hm. Dziękuję.
- Jest do tego jeszcze suplement, bardzo istotny - dodał stary. - Lepiej będzie jak też go pan zapisze.
- Oczywiście.
- Brzmi: "Panie, Panie, Panie..." - Lepiej tego na wszelki wypadek nie opuszczać. Nigdy nic nie wiadomo. "Panie, Panie, Panie. Ochroń mnie przed konsekwencjami powyższej modlitwy. Amen". Koniec. Jeśli ktoś ma w życiu problemy, wynikają zwykle stąd, że opuścił suplement modlitwy.

21.III.2011

Prawo mentalizmu (umysłowości): Wszystko jest umysłem; Wszechświat jest Mentalny; Wszechświat składa się z myśli

Prawo powiązania: Jak na górze, tak i na dole; Jak na dole, tak i na górze

Prawo wibracji: Nic nie spoczywa; Wszystko się porusza; Wszystko jest w ruchu; wszystko wibruje

Prawo biegunowości (dwoistości): "Wszystko jest dwoiste (podwójne); wszystko ma swoje bieguny; wszystko ma swoje pary przeciwieństw; to i przeciwne do niego są tym samym (podobne i niepodobne są tym samym); przeciwieństwa mają identyczną naturę (są identyczne w swojej naturze), różnica leży w natężeniu; skrajności się spotykają; wszystkie prawdy są jedynie półprawdami; wszystkie paradoksy da się pogodzić

Prawo rytmu: "Wszystko wpływa i wypływa; Wszystko płynie, na zewnątrz i do środka; wszystko ma swoje pływy (fale); wszystko wznosi się i opada (wszystkie rzeczy wznoszą się i upadają); ruch wahadła manifestuje (przejawia) się we wszystkim; odchylenie w lewo jest równe odchyleniu w prawo (miara wychylenia w prawo jest miarą wychylenia w lewo); rytm dąży do wyrównania (rytm się kompensuje)

Prawo przyczyny i skutku: Każda przyczyna ma swój skutek, a każdy skutek ma swoją przyczynę; wszystko dzieje się według Prawa; przypadek nie jest niczym innym, jak inną nazwą Prawa, gdy ono nie jest rozpoznane (przypadek to jedynie nazwa dla nierozpoznanego Prawa); istnieje wiele poziomów, na których rozgrywają się przyczyny, lecz nic nie ucieknie przed Prawem (istnieje wiele płaszczyzn przyczynowości, lecz nic nie wymyka się Prawu)

Prawo rodzaju (płci): Rodzaj (płeć) jest we wszystkim; wszystko ma swoje męskie i kobiece pierwiastki (aspekty); rodzaj (płeć) przejawia się (manifestuje) na wszystkich poziomach (płaszczyznach)

 

21.X.2010

Życie każdego z nas jest snem jego uwagi, sterującej materialnym ciałem i niepodzielnie skupionej na treści trójwymiarowego widowiska, w którym to ciało bierze udział, zaś śmierć jest powrotem uwagi człowieka......... do trzeba sobie gdzieś na stronie znaleźć :)

21.09.2010

Skala czasowa ewolucji w okresie transmisji zewnętrznej jest skalą czasową akumulacji informacji. Zwykle wynosi ona setki, a nawet tysiące lat. Obecnie jednak ta skala czasowa skurczyła się do około 50 lat lub mniej. Z drugiej strony, mózgi, dzięki którym przetwarzamy tą informację, ewoluowały tylko w darwinowskiej skali czasowej, wynoszącej setki lub tysiące lat. W tym miejscu zaczynają się problemy. W XVIII wieku mówiono, że żyje człowiek, który przeczytał wszystkie napisane książki. Dziś jednak, gdybyś czytał po jednej książce dziennie, przeczytanie wszystkich pozycji znajdujących się w Bibliotece Narodowej zajęłoby ci 15 tysięcy lat. W tym czasie powstałoby jeszcze więcej książek.

To znaczy, że nikt nie może być specjalistą w zakresie więcej niż małego kawałka ludzkiej wiedzy. Ludzie specjalizują się w coraz węższych dziedzinach. Prawdopodobnie będzie to główne ograniczenie w przyszłości. Nie możemy tak działać przez dłuższy czas z wciąż rosnącą szybkością wzrostu wiedzy, jaką mieliśmy przez ostatnie trzysta lat. Większym nawet ograniczeniem i zagrożeniem dla przyszłych pokoleń jest to, że wciąż posiadamy instynkty, w szczególności zaś agresywne impulsy, które posiadaliśmy jeszcze w czasach jaskiniowców. Agresja, pod postacią podbijania lub zabijania innych ludzi oraz zabierania im pożywienia i kobiet, do dziś dnia ma zdecydowaną, przetrwaniową zaletę.

Istnieje wiele odmian słowa Merkaba na całym świecie, wśród wielu kultur: Merkabah. Merkava . Merkavah.

MER odnosi się to specyficznego rodzaju Światła, tak jak było ono rozumiane w Egipcie w czasie panowania XVIII Dynastii zanim reorientacja religii nie wprowadziła wojny pomiędzy Bogiem a całe Stworzeniem. MER było widziane jako dwa pola Światła wirujące w przeciwnych kierunkach, ale w tej samej przestrzeni (koło w kole). Te pole jest generowane kiedy osoba wykonuje rodzaj specjalnego oddechu.

KA nawiązuje do indywidualnej Duszy/Ducha osoby

BA oznacza sposób interpretacji rzeczywistości przez ducha. W naszej Rzeczywistości Ba jest zwykle definiowane jako ciało lub rzeczywistość fizyczna. Merkaba-Leonardo-da-Vinci-Człowiek-witruwiańskiW innych wymiarach, gdzie dusze nie posiadają ciała, Ba odnosi się do niesionych przez nie percepcji lub interpretacji rzeczywistości.

 

Prawidłowo działające pole Merkaby ma średnicę około 18 metrów, proporcjonalnie do wzrostu człowieka. Wirująca Merkaba może być wyświetlona na monitorze komputera przy zastosowaniu odpowiednich urządzeń. Wygląda identycznie jak powłoka termiczna Ziemi na zdjęciu w podczerwieni - posiada ten sam podstawowy kształt tradycyjnego latającego spodka.

Merkaba zapewnia osobie, która ją uaktywniła, całkowitą ochronę tworzoną przez Miłość Wszechświata, a także uruchamia proces wewnętrznego uzdrawiania i odmłodzenia ciała fizycznego, emocjonalnego i duchowego.

Merkaba jest wehikułem, "rydwanem" z Boskiego Światła wykorzystywanym przez Mistrzów do połączenia się z tymi, którzy dostroili się do wyższych poziomów.

Mer-Ka-Ba to ten sam rydwan Światła, o którym wspominał Ezechiel w Biblii. W tradycji hebrajskiej, oznacza właśnie "rydwan lub tron Boga" względnie "rydwan wznoszący człowieka do Bożego tronu/przed Boże oblicze".

 

25.08.2010

Według opisów Ra świat dzieli się na 7 poziomów gęstości, a ziemianie znajdują się na trzecim poziomie gęstości i są w trakcie przejścia na czwarty. Skały i pierwotna materia tworzą pierwszy poziom gęstości, zaś świat roślin i zwierząt zajmuje poziom drugi. Reszta poziomów gęstości jest niewidzialna dla człowieka, zaś sam Ra jest istotą znajdującą się na poziomie szóstym. W relacjach grupy, Ra zaznaczał, iż to co postrzegają ludzie jest tak naprawdę iluzją, a dopiero siódmy poziom gęstości jest właściwym postrzeganiem rzeczywistości. Całe Uniwersum według RA powstało po to by Stwórca mógł doświadczyć Siebie. RA wyraźnie twierdzi, że reinkarnacja jest iluzją i trwa do czwartej gęstości włącznie, bo od piątej nie ma już materialnego ciała a zatem i śmierci. Wiąże się to z dwutorową ewolucją od pierwszej do czwartej gęstości, gdzie ciało i duch ewoluują niezależnie. Ciało może się degenerować a i dusze mogą cofać się w rozwoju.
Tak samo jak Plejadianie i Kasjopejanie Ra stwierdzi, że ten wszechświat dzieli się na polaryzację służenia sobie (STS) i służenia innym (STO). Polaryzację służenia sobie określa jako negatywną, a służenia innym jako pozytywną. RA twierdzi, że zmiana polaryzacji (co my odbieramy jako upadek) grozi każdemu duchowi, i to niezależnie od gęstości jaką osiągnął. Sam określa siebie jako społeczny kompleks pamięci spolaryzowany ku służeniu innym. Ra twierdzi też, że jest tą samą istotą co znany w Egipcie Ra, a omylnie wzięto go w późniejszym okresie za boga. Przekazy RA charakteryzują się ogromną starannością o poprawność przekazu, przez co są bardzo trudne w odbiorze, gdyż rzeczywistość jaką próbuje opisać zupełnie nie przystaje do naszych wyobrażeń o świecie i Kosmosie. Ra burzy nasze stare poglądy i stara się kłaść podwaliny pod zupełnie nowe wyobrażenia.

17.08.2010

Niektórzy ludzię gdy się urodzą żyją między niebem a piekłem,
potem gdy odkrywają prawdę
lub sama się ona odkrywa
żyją już tylko między niebem a ziemią.

14.07.201

Pomyśl o tym w ten sposób: pod twoją skórą w harmonii w bardzo zamkniętym środowisku żyje pięćdziesiąt trylionów komórek. Te komórki są bardzo inteligentne. Zawsze spoglądaliśmy na wszystko bardziej jako istoty mniej inteligentne niż jako ludzie. To jest nasza arogancka duma i będzie nas ona sporo kosztować. Jeśli potrafisz zajrzeć do wnętrza ciała i zobaczyć te tryliony komórek żyjących w harmonii, musisz wiedzieć jedno: każda z tych komórek jest czującą istotą, tak samo jak każdy z nas. Życie i praca każdej komórki muszą wspierać tą społeczność. Są reguły i regulacje. Komórki dostają zaopatrzenie. Opiekują się zdrowiem poprzez system immunologiczny. Śmieci usuwają poprzez system wydalniczy. System trawienny dostarcza im pokarmu. Wewnątrz naszych ciał żyją społeczeństwa składające się z trylionów osób, które mogą prosperować będąc w dobrym zdrowiu, obecnie jednak kilka miliardów ludzi na naszej planecie żyje tak bardzo poza balansem, że powoduje to niszczenie naszego środowiska.

 

 

13.05.2010

 

Istota która tworzy rzeczywistość
jest Twórcą i materiałem
który rozwija się w niepojętej dla mnie
ilości wektorów.

 

 

 

20.04.2010

W sumie to poniższe rzeczy dopełniły czarę która wylała na mnie światło mojego ograniczenia

01.01.2010

cytat:

W porównaniu z psychopatycznym zbrodniarzem ze Starego Testamentu deistyczny Bóg myślicieli Oświecenia rzeczywiście jawi się jako istota nieskończenie wyższa - godna swej kosmicznej kreacji, wyniośle nieciekawa ludzkich spraw, odnosząca się z najwyższą obojętnością do naszych myśli i pragnień, za nic sobie mająca nasze drobne grzeszki czy wymamrotane pokajania. Bóg deistów to fizyk, który kończy wszelką fizykę, alfa i omega matematyków, apoteoza konstruktorów. To nadinżynier, który ustanowił prawa i stałe fizyczne, nastroił je z niebywałą precyzją i niewyobrażalną świadomością przyszłych zdarzeń, zainicjował eksplozję, którą dziś nazywamy Wielkim Wybuchem, po czym przeszedł na emeryturę i od tego czasu nie dał o sobie znaku.

B.U. Richard D.

28.12.2009


Krawędź... Nie ma żadnego, prostego sposobu na wyjaśnienie czym jest, bo tylko ci, którzy ją przekroczyli, wiedzą gdzie się znajduje.
Ci drudzy pozostali przy życiu, gdyż zaufali szczęściu tak daleko,
jak to było możliwe, a potem zawrócili, zwolnili lub
zajęli się swoją robotą, kiedy nadszedł w końcu
CZAS WYBORU POMIĘDZY TERAZ I POTEM.

Hunter S. Thompson

18.10.2009

Historia znaleziona w sieci

W innym wymiarze, w dalekiej galaktyce, w środku Universum, żyje grupa
nieśmiertelnych istot zwanych Władcami Czasu, posiadają wszelkie
atrybuty doskonałości, są wszechmocni, wszechwiedzący, sprawiedliwi i
wszechmiłujący. Pilnują oni całego stworzenia. Są odpowiedzialni za
utrzymanie ewolucji wszystkich form życia w całym swoim dominium. Co
jakiś czas któryś z nich jedzie na wakacje.
Pewnego razu przyszła wreszcie kolej na Seta.
Set udał się do agencji podróży, by znaleźć dlasiebie miejsce na spędzenie
zasłużonego urlopu.

- No cóż, panie Set - rzekł agent - mamy wolne miejsca na dalekich
krańcach naszego systemu gwiezdnego, na ,,Czerwonej" planecie. Może pan
tam leżeć do góry brzuchem i cieszyć się wszystkimi przyjemnościami
życia.
- Byłem tam ostatnio i jest tam wspaniale, ale wolałbym coś bardziej
egzotycznego - odparł Set.

- To może będzie panu odpowiadała ,,Zielona" planeta w sektorze
gwiezdnym 401. Można tam odpoczywać w idealnym spokoju i ciszy. Ostatnio
jest to bardzo popularne miejsce.

- Nie - odrzekł Set - wolałbym okolicę, w której mógłbym stawić czoło
jakimś wyzwaniom.

- To spodoba się panu spiralna galaktyka Nyx 73, w której będzie pan
pełnił rolę ,,bóstwa przewodniego i opiekuńczego" - dla wszystkich istot
tej galaktyki, bardzo przyjemne wczasy.

- Nie o to mi chodzi - odparł Set - na co dzień istoty, którymi się
opiekuję uważają mnie za Boga, którym przecież nie jestem i nawet mnie
czczą. Wolałbym coś bardziej aktywnego, niepowtarzalnego, egzotycznego
co stanowiłoby prawdziwe dla mnie wyzwanie.

Agent zastanowił się przez chwilę i powiedział:
- Myślę, że mam coś takiego. W odmiennym wymiarze, na dalekich krańcach
kosmosu znajduje się bardzo mały sektor gwiazd zwany ,,Drogą Mleczną".
Nie wiadomo skąd wzięto taką nazwę. Jest w nim ,,Niebieska" planeta;
można tam bawić się z samym sobą i innymi Władcami Czasu, którzy
spędzają tam swój urlop. Główną rozrywką jest ,,zabawa w chowanego".
Jest tam bardzo popularna. Zanim pan tam pojedzie, musi pan zdecydować,
ile wcieleń chce pan otrzymać i jaką rolę odgrywać w danym życiu.
Ponieważ w naszym wymiarze nie istnieje czas i jest pan nieśmiertelny,
może pan dostać tyle żyć, ile pan zechce. Zaraz po pierwszym wcieleniu
na niebieskiej planecie, zapomni pan, kim jest, aby mógł pan szukać
siebie za każdym razem - w każdym życiu od nowa. Pomiędzy życiami musi
pan wybrać, w co się chce bawić w następnym życiu. Musi pan także wybrać
dla siebie płeć i rasę. W każdym życiu są bardzo fajne gry i zabawy
zwane rodziną lub relacjami. Te dopiero potrafią człowieka rozśmieszyć!

Set się zainteresował:
- To brzmi wspaniale. Proszę mi jeszcze powiedzieć o innych grach i
zabawach, w których mogę uczestniczyć, podczas gdy będę próbował
odnaleźć siebie.

Och, jest ich bardzo dużo. We wszystkich może pan wziąć udział podczas
swych wakacji.

Bardzo popularna jest ,,zabawa w wojownika". W tej zabawie może pan
zobaczyć, ile razy można pana zabić w bitwie albo w innych
okolicznościach, w których pomaga pan innym sprawdzić to samo. To bardzo
zabawna gra, a najzabawniejsze jest w niej to, że wszyscy traktują ją
serio. Większość bierze w niej udział około 600 razy, ze względu na
specjalny program, takie wewnętrzne przepisy dla wczasowiczów na
niebieskiej planecie, które nazywają się - Karma. Mówię panu, można
umrzeć ze śmiechu, taka fajna zabawa.

Jest też ,,zabawa w kupca" lub ,,biznesmena". Pokazuje, ile razy można
się wzbogacić, a później wszystko stracić. Bardzo interesująca, pyszna
rozrywka.

W czasie turnusu może pan także zagrać w grę ,,władca i poddani", lub
,,polityk i wyborcy", gdzie wymyśla i ustala pan sam reguły własnej gry,
dla innych wczasowiczów. Musi pan jak największą ilość poddanych lub
wyborców, czyli innych wczasowiczów, wywieść w pole. Nieźle się można
przy tym ubawić.

Bardzo ekscytujące są zabawy w ,,złodzieja", ,,człowieka mafii", lub
,,dyktatora", musi pan w jak najkrótszym czasie maksymalnie okraść i
zabić tylu wczasowiczów ile się da. Z powodu wewnętrznych przepisów -
Karma, później role się odwracają i przez kilkaset wcieleń, bierze pan
udział w grze w ,,biedaka", gdzie inni wczasowicze pana okradają, gnębią
i zabijają. Naprawdę bardzo ekscytujące.

A co by pan powiedział na zabawę w woła roboczego? Polega ona na tym, że
robi się to samo codziennie przez osiem godzin przez około pięćdziesiąt
lat i dostaje się za to tyle pieniędzy, by nakarmić rodzinę i od czasu
do czasu się upić. Dość popularna gra wśród wczasowiczów.

Jeśli wybierze pan płeć żeńską, może pan sprawdzić, ile razy potrafi
posprzątać dom i ugotować, zanim zużyje pan swoje ciało. Nie bardzo
rozumiem, ale mam wrażenie, że ta gra ma także pomóc innym urlopowiczom
w zabawie, którą nazywają ,,narodzinami".

Jedną z najpopularniejszych rozrywek jest, niech pan słucha uważnie,
zabawa, która trwa równocześnie z innymi zabawami. Nazywa się ,,zabawą w
ofiarę i cierpiętnika". Tu się pan dopiero uśmieje! Boki zrywać zobaczy
pan, ile zwykłych sytuacji potrafi pan przekształcić w tragedię - całe
tysiące! Ile razy może pan umrzeć na jakąś chorobę, ile razy spowodować,
że będzie pan, jak mówią, nieszczęśliwy. Zdaje się, że przy tej grze
trzeba tak wytrenować umysł, by potrafił negatywnie oceniać i osądzać
różne rzeczy. Ja w ogóle nie mogę jej pojąć. Zdaje się, że wysyłają
urlopowiczów do specjalnych szkół, by się jej dobrze nauczyli. Ale
pierwsze nauki pobiera się u tych wczasowiczów, którzy bawią się w
rodziców. Jak pan trochę poćwiczy, to na pewno pan się zorientuje, o co
w niej chodzi.

Ale jest jeszcze lepsza: ,,zabawa w studiowanie" - zobaczy pan w niej,
ile teorii filozoficznych można włączyć do swej kolekcji podczas jednej
gry w odnajdywanie siebie. Jeśli stanie się pan w niej dobry, może
przekształcić się w ,,grę w profesora", lub jeszcze lepiej ,,zabawę w
guru", w której uczestnik myśli, że jest oświecony, i pomaga innym
urlopowiczom bawić się w studiowanie.

Lecz najbardziej wyrafinowaną zabawą, która trwa w trakcie innych zabaw
na niebieskiej planecie jest, gra w ,,religię" i duchowość, w trakcie
której trzeba wierzyć w coś czego nie ma, zamiast szukać samego siebie.
Niektórzy urlopowicze tak zafascynowani są tą niesamowitą grą, że łączą
się w grupy tzw. wyznawców i konkurują ze sobą, robią specjalne obrzędy
i jakieś inne dziwne rzeczy których nie rozumiem, czasami się zabijają,
dla czegoś co sami wymyślili a nie istnieje. Naprawdę zadziwiająca i
wciągająca na wiele set, a nawet tysiące wcieleń gra. Prawdziwy rarytas!

- Jednakże niech pan uważa! Gra w religię i duchowość dlatego jest tak
wyrafinowana, gdyż kryje się w niej wyjście i zakończenie urlopu na
niebieskiej planecie, gdy już pan uzna, że wystarczy wyzwań i zabaw i
odnajdzie pan samego siebie i znudzi się to już panu, ciągłe szukanie
siebie, to z powodu programu Karma, odrodzi się najpierw pan jako
nauczyciel, który wyzna prawdę innym wczasowiczom, lecz ci nie będą
słuchać jedynie pana zabiją! Potem będą czcić pana jako proroka i
mesjasza. To będą ci którzy dopiero co rozpoczęli urlop na niebieskiej
planecie i ,,zabawę w chowanego". Po prostu dlatego nie będą
zainteresowani pana prawdą, bo będzie im to psuło całą zabawę i
skończyli by zbyt wcześnie wypoczynek i nie poznaliby innych fajnych
gier.

Na sam koniec wczasów odrodzi się pan niedaleko miejsca zwanym Bodhgaja
i pod drzewem bodhi zrozumie pan, że to definitywny koniec urlopu i nie
ma sensu więcej ,,zabawiać się w chowanego" i czas wracać do pracy,
będzie pan nauczał innych urlopujących Władców Czasu, którzy też już
będą blisko końca turnusu i tak jak pan będą już mieli dużo za sobą
atrakcji i zabaw. Powie im pan całą prawdę, tym razem pana nie zabiją,
tylko będą zainteresowani i najpierw pojedyńczo pan, a później inni
małymi grupkami, będziecie opuszczać niebieską planetę.

- I co pan na to, panie Set? Jeśli pan się zapisze dostanie pan pierwsze
450 wcieleń gratis od firmy. Lecz od razu zastrzegam żeby w pełni
doświadczyć wszystkich wyzwań, zabaw i gier na niebieskiej planecie
trzeba przeżyć minimum około 6000 wcieleń w różnych kombinacjach,
niektórym nieśmiertelnym tak się spodobała ,,zabawa w chowanego", że
musieliśmy zapisywać na dodatkowe turnusy, wprost nie mogą się
nachwalić, jest to bowiem rodzaj nowego aktywnego wypoczynku, który
ostatnio zdobywa sobie rzesze wiernych wielbicieli, coś w rodzaju
ekstremalnych sportów.

Gwarantujemy doskonałą iluzję, że przez pierwsze kilka tysięcy wcieleń,
nie rozpozna pan, kim naprawdę jest, by nie psuć wyśmienitej zabawy.
Jedynie musi pan podpisać zgodę, że w trakcie turnusu na niebieskiej
planecie, będzie pan przestrzegał wewnętrznego regulaminu i programu o
nazwie - Karma. To tylko uatrakcyjni całą zabawę.

Zachwycony Set:
- To brzmi wspaniale! Prawdziwie egzotyczne wakacje! Proszę mnie zapisać
na wczasy na niebieskiej planecie. To musi być cudowne przeżycie, szukać
samego siebie, przez tyle wcieleń!

ANTHONY BRASKO podobno

jhalik cosmoludek

 

18.05.2009

Istnieje myśląca substancja, z której zrobione są
wszystkie rzeczy, substancja, która w swoim pierwotnym
stanie wypełnia i przenika wszystkie przestrzenie
wszechświata.
Myśl istniejąca w tej substancji powoduje powstanie
rzeczy przez ową myśl zobrazowanej.
Człowiek jest w stanie tworzyć rzeczy we własnych myślach,
i odcisnąwszy swoje myśli w bezkształtnej substancji,
spowodować ich stworzenie w rzeczywistości.

24.04.2009

Dr Timothy Leary stał się znany szeroko w świecie z roli apostoła narkotyków i wywarł niezwykle silny wpływ na rozprzestrzenienie się nielegalnej konsumpcji LSD w Stanach Zjednoczonych. W czasie wakacji spędzonych w Meksyku w roku 1960 Leary zjadł legendarne "święte grzyby", które kupił u szamana. W stanie odurzenia nimi doznał stanu mistyczno-religijnej ekstazy, którą opisał jako najgłębsze religijne doświadczenie, jakiego doświadczył w swoim życiu. Od tego momentu dr Leary, który w tamtym czasie był wykładowcą psychologii na Uniwersytecie Harvarda w Cambridge, w stanie Massachusetts, poświęcił się całkowicie badaniom skutków i możliwości związanych z użyciem narkotyków psychodelicznych.
Wspólnie ze swoim kolegą dr. Richardem Alpertem, zaczął prowadzić różnorodne programy badawcze na uniwersytecie, w których wykorzystywane było LSD i psylocybina, którą w międzyczasie udało nam się wyizolować z meksykańskich "świętych grzybów". Reintegracja społeczna skazanych, wywoływanie mistyczno-religijnych doświadczeń u teologów i duchownych oraz Potęgowanie kreatywności u artystów i pisarzy przy użyciu LSD i psylocybiny były testowane z naukową metodologią. Nawet osoby takie jak Aldous Huxley, Arthur Koestler czy Allen Ginsberg brały udział w tych badaniach. Szczególna uwaga poświęcona była kwestii, do jakiego stopnia mentalne przygotowanie i nastawienie, w połączeniu z zewnętrznym otoczeniem, w którym przebiega eksperyment, są w stanie modyfikować jego przebieg i wpływać na charakter stanów psychodelicznego odurzenia.
W styczniu 1963 roku dr Leary przysłał mi szczegółowy raport z tych badań, w którym entuzjastycznie przekazywał pozytywne rezultaty, jakie uzyskał. Dawał też wyraz swojemu przekonaniu co do korzyści i obiecujących możliwości, związanych z użyciem tych aktywnych związków. W tym samym czasie firma Sandoz otrzymała z Wydziału Relacji Społecznych Uniwersytetu Harvarda zapytanie dotyczące dostawy 100g LSD i 25 kg psylocybiny, podpisane przez dr. Timothy Leary\'ego. Zapotrzebowanie na tak olbrzymie ilości (odpowiadające jednemu milionowi dawek LSD i 2.5 milionom dawek psylocybiny) było oszacowane na podstawie planowanego rozszerzenia badań o studia dotyczące tkanek, organów i zwierząt. Przygotowaliśmy ofertę dostawy tych substancji, której realizacja wymagała licencji importowej, wystawionej przez amerykańską służbę zdrowia. Natychmiast otrzymaliśmy zamówienie na podane ilości LSD i psylocybiny, z dołączonym czekiem na 10.000 $ jako zaliczką, ale bez wymaganej licencji importowej. Pod zamówieniem podpisał się dr Leary, lecz już nie jako wykładowca Uniwersytetu Harvarda, lecz jako prezydent organizacji, którą niedawno założył, Międzynarodowej Federacji na rzecz Wewnętrznej Wolności (IFIF). Ponieważ nasze zapytanie skierowane do odpowiedniego dziekana Uniwersytetu Harvarda wykazało dodatkowo, że władze uczelni nie popierają kontynuowania badań naukowych, prowadzonych przez Leary\'ego i Alperta, skasowaliśmy zamówienie i zwróciliśmy wpłaconą zaliczkę. Krótko po tym zdarzeniu, Leary i Alpert zostali zwolnieni z posad nauczycielskich Uniwersytetu Havarda, gdyż badania, prowadzone z początku w środowisku akademickim, utraciły swój naukowy charakter. Eksperymenty zmieniły się w imprezy z udziałem LSD. Podróż przy użyciu LSD - gdzie LSD traktowane było jako bilet wstępu do nowych światów umysłowych i fizycznych doświadczeń - stała się ostatnim krzykiem mody wśród młodzieży akademickiej, rozprzestrzeniającym się błyskawicznie z Harvardu na inne uczelnie. Doktryna Leary\'ego, głosząca, że LSD służy nie tylko do odnalezienia świętości i odkrycia samego siebie, lecz że jest także najsilniejszym z dotychczas odkrytych afrodyzjaków z pewnością przyczyniła się w istotny sposób do szybkiego rozpropagowania konsumpcji LSD wśród młodej generacji. W wywiadzie, jakiego następnie udzielił miesięcznikowi Playboy, Leary powiedział, że intensyfikacja doświadczeń seksualnych oraz wzmocnienie seksualnej ekstazy przez LSD, są głównymi powodami boomu, jakiego doczekał się ten specyfik.
Po wydaleniu z Uniwersytetu Harvarda, Leary doznał całkowitej przemiany z wykładowcy realizującego badania, w mesjasza ruchu psychodelicznego. Wraz ze swoimi przyjaciółmi z IFIF założył centrum badań psychodelicznych w cudownie malowniczym zakątku Meksyku, w Zihuatanejo. Otrzymałem osobiste zaproszenie od dr. Leary\'ego do wzięcia udziału w planowanej na wysokim poziomie sesji, poświęconej środkom psychodelicznym, mającej się odbyć w sierpniu 1963 roku. Z radością przyjąłbym to wspaniałe zaproszenie, w którym oferowano mi zwrot kosztów podróży i darmowe zakwaterowanie, aby móc poznać na własne oczy metody działania i całą atmosferę psychodelicznego centrum badawczego, o którym krążyły sprzeczne doniesienia w stopniu aż zadziwiającym. Niestety, zawodowe sprawy zatrzymały mój wylot do Meksyku i uniemożliwiły poznanie z pierwszej ręki tego kontrowersyjnego przedsięwzięcia.
Cenrum Badań w Zihuatanejo nie istniało długo.
Leary i jego towarzysze zostali wydaleni z kraju przez rząd Meksyku. Jednak Leary, który stał się teraz nie tylko mesjaszem, ale także ofiarą ruchu psychodelicznego, otrzymał wkrótce pomoc od młodych milionerów z Nowego Jorku, Billy\'ego i Tommy\'ego Hitchcocków, którzy w swojej wielkiej posiadłości w Millbrook w stanie Nowy Jork przygotowali dla niego rezydencję, mogącą służyć zarówno jako dom, jak i kwatera. Millbrook było także schronieniem innej fundacji, zajmującej się życiem transcendentnym, Fundacji Castalia. Podczas podróży do Indii w 1965 roku Leary przeszedł konwersję na hinduizm. W następnym roku założył religijną wspólnotę, Ligę d/s Odkryć Duchowych (League for Spiritual Discovery), której inicjały tworzyły skrót LSD.
Wezwanie Leary\'ego do młodych, sprowadzone do sławnego sloganu: "Otwórz się, Dostrój się, Odpadnij" (Turn on, tune in, drop out) stało się zasadniczym wyznaniem ruchu hippisowskiego. Leary jest jednym z ojców-założycieli kultu hippisowskiego. Ostatnie z tych trzech wskazań, "Odpadnij", było nawoływaniem do porzucenia burżuazyjnego stylu życia, odwrócenia się plecami do społeczeństwa, porzucenia szkoły, studiów, pracy i - po otwarciu się przy pomocy LSD - poświęcenia się bez reszty prawdziwemu, wewnętrznemu wszechświatowi, poprzez badanie własnego systemu nerwowego.
Wezwanie to, abstrahując od wszystkiego, znacznie wykroczyło poza obszar psychologii czy religii i nabrało społecznego i politycznego znaczenia.
Dlatego jest zrozumiałe, że Leary stał się nie tylko enfant terrible na uniwersytecie i poród swoich akademickich kolegów, zajmujących się psychologią i psychiatrią, ale także skupił na sobie gniew przywódców politycznych. Z tego powodu został poddany inwigilacjom, był śledzony, a w końcu zamknięty w więzieniu.
Wysokie wyroki, jakie otrzymał - po dziesięć lat więzienia w wyrokach, jakie zapadły w Teksasie i Kalifornii za posiadanie LSD i marihuany oraz trzydzieci lat (wyrok później unieważniony) za szmuglowanie marihuany - wskazywały na to, że kara za te przestępstwa była tylko pretekstem: prawdziwym celem było zamknięcie i unieszkodliwienie kusiciela i agitatora młodych, którego nie można było oskarżyć za nic innego. W nocy z 13 na 14 wrzenia 1970 roku Leary\'emy udało się zbiec z kalifornijskiego więzienia w San Luis Obispo. W drodze z Algierii, gdzie nawiązał kontakt z żyjącym tam na wygnaniu Eldridgem Cleaverem, szefem Ruchu Czarnych Panter, udał się do Szwajcarii, gdzie poprosił o azyl polityczny.

Spotkanie z Timothy Leary\'m

Dr Leary mieszkał ze swoją żoną, Rosemary, w miasteczku wypoczynkowym Villars-sur-Ollon w zachodniej Szwajcarii. Nawiązaliśmy z sobą kontakt dzięki wstawiennictwu dr. Mastonardiego, prawnika Leary\'ego. 3 wrzenia 1971 roku spotkałem dr. Leary\'ego w snackbarze na dworcu kolejowym w Lozannie. Nasze powitanie, będące znakiem głębokiego związku z LSD, było serdeczne. Leary był człowiekiem średniego wzrostu, o szczupłej posturze, sprężyście aktywnym. Jego młodzieńcza, smagła twarz z jasnymi i śmiejącymi się oczami otoczona była lekko kręconymi włosami, nieco już siwiejącymi. To nadawało mu wygląd raczej mistrza tenisowego, aniżeli byłego wykładowcy na Harvardzie. Pojechaliśmy samochodem do Buchillons, gdzie w altanie restauracji A la Grande Foret, przy posiłku z ryby i butelce białego wina, rozpoczął się wreszcie dialog pomiędzy ojcem i apostołem LSD.
Wyraziłem żal, że badania nad LSD i psylocybiną na Uniwersytecie Havarda, rozpoczęte tak pomyślnie, przyjęły tak niekorzystny obrót, że ich kontynuowanie w środowisku akademickim stało się niemożliwe. Moje najpoważniejsze zastrzeżenie wobec Leary\'ego dotyczyło jednak propagowania użycia LSD wśród młodzieży. Leary nie próbował podważać moich opinii na temat szczególnych zagrożeń związanych z zażywaniem LSD przez młodzież. Utrzymywał jednakże, że jestem niesprawiedliwy zarzucając mu namawianie młodych ludzi do spożywania narkotyków, gdyż nastolatkowie w Stanach Zjednoczonych, pod względem zasobu świadomości i doświadczeń życiowych, nie ustępowali w niczym dorosłym Europejczykom. Dorosłość w postaci zaspokojenia pragnień i intelektualnego zastoju może być osiągnięta w Stanach zjednoczonych bardzo wcześnie. Z tego powodu uważał, że doświadczenie z LSD może być niezwykle znaczące, pożyteczne i wzbogacające, nawet dla ludzi bardzo młodych wiekiem.
W tej wymianie poglądów miałem zastrzeżenia wobec tak wielkiego upublicznienia spraw związanych z badaniami nad LSD i psylocybiną, zwłaszcza od kiedy Leary zaprosił do udziału w swoich eksperymentach dziennikarzy z gazet codziennych i magazynów, a także zmobilizował radio i telewizję. Akcent położony został zatem na popularyzowanie, a nie na obiektywną informację. Leary bronił tego programu popularyzacji, gdyż czuł, że jest jego misją historyczną sprawić, aby LSD było znane na całym wiecie. Wielostronne, pozytywne efekty rozpowszechniania tych wiadomości, przede wszystkim wśród młodej generacji Amerykanów , sprawiają, że drobne obrażenia i godne ubolewania wypadki, będące skutkiem niewłaściwego użycia LSD, stają się mało znaczące. Są niewielką ceną do zapłacenia za te korzyści.
Podczas tej rozmowy nabrałem przekonania, że to niesprawiedliwe wobec Leary\'ego nazywać go nieodmiennie apostołem narkotyków. Czynił on wyraźne rozgraniczenie między psychodelikami LSD, psylocybiną, meskaliną czy haszyszem o których pożytecznym efekcie działania był przekonany, a narkotykami uzależniającymi, jak morfina, heroina itp., kiedy to regularnie przestrzegał przed ich używaniem.
Z tego osobistego spotkania z dr. Leary\'m odniosłem wrażenie, że jest to człowiek o czarującej osobowości, przekonany o swojej misji, broniący swoich racji z humorem, choć bezkompromisowo; człowiek, który naprawdę wzbił się wysoko w chmury, przeniknięty wiarą w cudowny efekt stosowania psychodelików i pełen optymizmu stąd czerpanego, a zatem człowiek, który zwykł był umniejszać, a nawet całkowicie nie dostrzegać faktycznych problemów, nieprzyjemnych faktów czy niebezpieczeństw. Leary wykazywał się także całkowitą beztroską wobec wyroków i zagrożeń czyhających na niego samego, co znalazło wyraźne potwierdzenie w jego późniejszych losach.
W czasie pobytu Leary\'ego w Szwajcarii, spotkałem go przypadkiem raz jeszcze, w lutym 1972 roku, w Bazylei, przy okazji wizyty Michaela Horowitza, kuratora Biblioteki Pamięci Fritza Hugha Ludlowa z Chicago (Fritz Hugh Ludlow Memorial Library), która specjalizuje się w literaturze poświęconej narkotykom. Pojechaliśmy do mojego domu na wsi, niedaleko Burgu, gdzie wznowiliśmy rozmowę podjętą we wrześniu poprzedniego roku. Leary był niespokojny i zdystansowany, prawdopodobnie z powodu chwilowej niedyspozycji, i nasza dyskusja była tym razem mniej owocna.
Było to moje ostatnie spotkanie z dr. Leary\'m. Opuścił on Szwajcarię pod koniec tego roku, po odejściu od swojej żony, Rosemary, w towarzystwie swojej nowej przyjaciółki, Joanny Harcourt-Smith. Po krótkim pobycie w Austrii, gdzie asystował przy produkcji dokumentalnego filmu o heroinie, Leary z przyjaciółką udali się do Afganistanu. Na lotnisku w Kabulu został zatrzymany przez agentów służb specjalnych i sprowadzony do więzienia San Luis Obispo w Kalifornii. Nic nie było słychać o Leary\'m przez długi czas, aż jego nazwisko znów pojawiło się w czołówkach dzienników latem 1975 roku, wraz z oświadczeniem o poręczeniu i przedterminowym zwolnieniu z więzienia. Lecz nie uwolniono go aż do początku 1976 roku. Od jego przyjaciół dowiedziałem się, że zajął się psychologicznymi problemami, związanymi z podróżami kosmicznymi, oraz badaniem kosmicznych związków pomiędzy ludzkim systemem nerwowym a przestrzenią międzygwiezdną, a więc zagadnieniami, których studiowanie nie powinno być przyczyną dalszych kłopotów z powodu obiekcji czynników rządowych.

zródło hyperreal.

 

30.03.2009

Jest we mnie coś, co nie do końca odpowiada ogólnie przyjętym normom, zasadzie "w zdrowym ciele zdrowy duch". Pociągają mnie nie te rzeczy, co trzeba: lubię pić, jestem leniwy, nie mam boga, polityki, idei ani zasad. Jestem monco osadzony w nicości, w swego rodzaju niebycie, i akceptuję to w pełni. Nie czyni to ze mnie osoby zbyt interesującej. Nie chcę być interesujący, to zbyt trudne. Pragnę jedynie miękkiej, mglistej przestrzeni, w której mogę żyć, i jeszcze żeby zostawiono mnie w spokoju. Z drugiej strony, kiedy się upijam, krzyczę, wariuję, tracę panowanie nad sobą. Jeden rodzaj zachowania nie pasuje do drugiego. Mniejsza z tym.

Ch.Bukowski

30.01.2009

"Wyobraźnia dowodzi obecności boskiej iskry w człowieku. Próby dopatrzenia się w wyobraźni wielkości niezbędnej z biologicznego punktu widzenia prowadzą na manowce. To emanacja z góry - zstąpienie duszy świata w każdego z nas."

- Terence McKenna, Zdążyć Przed Apokalipsą -

Terence McKenna urodził się 16 listopada 1946 r. w małym miasteczku Paonia, w zachodniej części Stanu Colorado, w którym głównym zajęciem miejscowej ludności był wypas i sprzedaż bydła. Rodzina McKenny należała do głęboko wierzących, ojciec był Irlandczykiem, pielęgnującym tradycyjne, katolickie wartości, zaś matka Walijką wyznania episkopalnego. Podczas gdy ojciec pracował poza domem jako domokrążca, matka zajmowała się wychowaniem młodego Terence'a oraz jego młodszego brata, Dennisa w atmosferze poszanowania dla sztuki literackiej i muzyki klasycznej.

Jak sam opowiada, od małego był trawiony przez niezwykłą ciekawość świata, która owocował już w młodym wieku wieloma pasjami. Pierwszą były minerały, drugą motyle, potem zaś przyszedł czas na science-fiction. Jako nastolatek zaczął subskrybować Evergreen Review i Village Voice, obydwa pisma znane wówczas z łączenia bohemiarstwa z krytyką stylu życia klasy średniej, w latach '60 zaś otwarcie już kontestujące społeczną rzeczywistość. Tu właśnie po raz pierwszy zetknął się z literaturą beatników, którzy wywarli niezapomniany wpływ na jego sposób postrzegania świata. W tym samym czasie zetknął się też z twórczością jednego z największych erudytów XX wieku, wielkiego pisarza i miłośnika wolności wewnętrznej, Aldousa Huxleya. Dosłownie połknął Nowy Wspaniały Świat i Drzwi Percepcji, gdzie po raz pierwszy zobaczył dwa magiczne słowa: psychedeliczny i meskalina. To zachęciło go do pierwszego eksperymentu psychedelicznego w swoim życiu, w którym wypróbował działanie nasion powoju. Wkrótce spakował manatki i za pozwoleniem rodziców ruszył do Kalifornii, gdzie ukończył dwa ostatnie lata szkoły średniej w Stanford.

Niedługo potem nadchodzi rok 1966, Terence kończy ogólniak i decyduje się na studia na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Tam też po raz pierwszy zostaje inicjowany w pełną nowych przeżyć ścieżkę LSD i konopi przez sąsiadującego z nim Barry'ego Meltona, członka popularnej grupy Country Joe and the Fish, grającej typowego dla tamtych czasów psychedelicznego rocka. W 1969 r. McKenna zdobywa tytuł B.S. z ekologii i zasobów naturalnych na Tussman Experimental College - trwającym cztery lata projekcie edukacyjnym, który został założony przez filozofa Josepha Tussmana, kluczową postać dla powstałego na tym samym uniwersytecie, Free Speech Movement. Krótko potem decyduje się ruszyć w drogę, która prowadzi go do Izraela i na Seszele, a następnie do Indii, gdzie przez pewien czas pracuje jako przemytnik haszyszu. Podróżuje też po całej Azji południowo-wschodniej kolekcjonując okazy motyli dla amerykańskich firm przyrodniczych. Wtedy też po raz pierwszy przychodzi zainteresowanie rozwojem duchowym, Terence zaczyna odwiedzać liczne w Indiach ashramy, centra jogi. Okres ten ma podsumować później w jednym ze swoich wywiadów mówiąc: Jedna rzecz na temat hinduskiej duchowości, o której nigdy nie usłyszysz jest taka, że nie zaczniesz o niej nawet rozmawiać dopóki nie spalisz czterech czy pięciu chillumów. Natknąłem się tam na najcięższe odmiany jarania, z jakimi kiedykolwiek miałem do czynienia. Mniej więcej 90 procent tych gości próbuje ci to wcisnąć w dupę i pozbyć się ciebie z ashramu.

Za swoją aktywność Terence zostaje w końcu namierzony przez Interpol, który wystawia na jego głowę list gończy. Gdy tak krąży po południowo-wschodniej Azji, umiera jego matka, na Tajwan przychodzi zaś list od jego brata Dennisa, który pisze w nim przypominając o doświadczeniach z użyciem DMT w Berkeley: Uważam to za rodzaj hiperprzestrzennej projekcji astralnej, która pozwala hiper organowi, świadomości, w sposób ciągły manifestować się w każdym punkcie czasoprzestrzennej matrycy lub też symultanicznie we wszystkich punktach. Obydwoje ciągnięci przez niesamowitość swoich doświadczeń decydują się odbyć podróż do Amazonii w poszukiwaniu dwóch psychedelicznych środków, zwierających DMT: yopo (Anadenanthera peregrina), spożywanego przez Indian w postaci tabaki oraz yage (Banisteriopsis caapi), słynnego wywaru wywołującego nieziemskie wizje. Zażycie jednego z nich, miało rozwiać wątpliwości, które bracia wciąż podtrzymywali ze względu na krótkotrwałość własnych przeżyć po spaleniu DMT. Obydwa środki dają bowiem trip, który utrzymuje się od kilku do kilkunastu godzin.

Wyprawa odbyta w 1971 r. miała na celu wykazanie, że szamańskie doświadczenia z użyciem tych środków są czymś więcej niż tylko pięknymi halucynacjami. Bracia McKenna mieli nadzieję udowodnić swoją intuicyjną korespondencję stanów psychedelicznych z najnowszymi teoriami fizyki i kosmologii (szczególnie z teorią kwantową i teorią superstrun). Podróż odbyta w głąb amazońskiej dżungli stała się znana jako "Eksperyment z La Chorrera" wobec miejsca pobytu ekspedycji i tam też pojawiła się po raz pierwszy w głowie Terence'a McKenny wizja wszechobecnej, "kwantowej", syntaktycznej sieci spinającej język ze światem, którą otrzymał dzięki spożyciu świętych grzybów. Doświadczenia, które były udziałem obydwóch braci w La Chorrera zostały przez nich opisane wspólnie w książce The Invisible Landscape, która starała się sformułować pewną spójną psychedeliczną teorię na temat szamanizmu, przeżyć psychedelicznych, struktury czasoprzestrzeni i psychologicznych synchroniczności. Szczegółowa relacja z podróży wraz z fragmentami dziennika wyprawy została zaś opublikowana przez samego Terence'a w książce True Hallucinations dwadzieścia lat po tych wydarzeniach. Jak pisze w niej autor: Spoglądając z wygodnego punktu ponad dwudziestu lat, notatki te wydają się zarówno tajemnicze, jak i naiwne. Idea jednolitej metamorfozy mentalnych i fizycznych światów jest kontr intuicyjna i trudna do skonceptualizowania, jednak wiara w to, że za tym fenomenem leży coś prawdziwego lub jakaś idea, była głównym czynnikiem, który zaprowadził nas w głąb Dorzecza Amazonki.

JHALIK

Jedną z najbardziej znanych i kontrowersyjnych idei, które narodziły się w głowie Terence'a McKenny jest jednak Teoria Innowacji (Novelty Theory), której podstawą stało się zjawisko tzw. Rezonansu Czasowego (Temporal Resonance). Teoria opisana w książce The Invisible Landscape, a później także w zbiorze esejów i wywiadów The Archaic Revival, swoje źródło bierze z mistycznej chińskiej księgi I Ching biorąc za punkt wyjściowy pierwszy układ heksagramów, znany jako sekwencja Króla Wen. Jak pisze w niej McKenna: Badając rodzaje porządków, odzwierciedlonych w sekwencji Króla Wen, zawartych w I Ching, dokonałem kilku znaczących odkryć. Doskonale wiadomo, że heksagramy w sekwencji Króla Wen łączą się w pary. Drugi człon każdej pary uzyskujemy poprzez odwrócenie pierwszego. W każdej sekwencji sześćdziesięciu czterech heksagramów jest osiem heksagramów, które pozostają niezmienione po odwróceniu. W sekwencji Króla Wen te osiem heksagramów łączy się z heksagramami, w których każda linia pierwszego heksagramu staje się jego przeciwieństwem (yang zmienia się w yin i vice versa). W ten sposób McKenna dochodzi do fraktalnej struktury czasu, która oparta o analizę tej sekwencji zostaje rozrysowana po raz pierwszy w 1974 r. przez komputer CDC 6400 za pomocą języka FORTRUN i staje się Falą Czasu Zero (Timewave Zero). Wykres Fali Czasu Zero opiera się o dwie osie: oś czasu i oś innowacji (wskazująca "stopień połączenia"), które wskazują wzrost informacyjnej gęstości w ludzkiej cywilizacji na przestrzeni dziejów. McKenna analizując tradycyjny kalendarz Majów, zwany Tzolkin ustala koniec Fali na rok 2012, kiedy innowacja dojdzie do Punktu Omega, a ludzkość zostanie przetransformowana poprzez informacyjną apokalipsę.


Ze względu na szerokość swoich zainteresowań i barwność teorii, McKenna jeszcze za swojego życia stał się najbardziej znanym z kontrkulturowych myślicieli, o czym świadczy wielość krótkich filmów, umieszczonych w serwisie YouTube, ilość mp3 krążących po sieciach peer-to-peer, a także ilości cytatów w prasie dla frików oraz na łamach undergroundowych webzine'ów. Terence opuszcza swoje ciało 3 kwietnia 2000 r. z powodu złośliwego raka mózgu (glioblastoma multiforme). Pozostawił córkę Kleę oraz syna Finna, a także setki wykładów, książek, artykułów oraz kilka filmów, dokumentujących jego teorie. Jego dziedzictwo jest do dzisiaj rozwijane przez następców, wśród których najbardziej znanymi są Daniel Pinchbeck, a także Erik Davis i Lorenzo Hagerty. Będąc przykładem wyjątkowego nowatorstwa i nieszablonowego stylu myślenia, który posiadało niewiele jednostek w dziejach ludzkości, McKenna jest jedną z niewielu jednostek, która krytykując wpływ wszystkich możliwych autorytetów, świadomie podążała własną, indywidualną ścieżką poznania.

JHALIK


Conradino Beb

ŹRÓDŁO:

http://www.magivanga.com.pl/page.php?132

30.01.2009

Pastafarianizm narodził się w czerwcu 2005, kiedy "prorok" owej religii, Bobby Henderson, wysłał otwarty list do Board of Education (Rady Edukacji) w stanie Kansas w odpowiedzi na debatę, czy należy dać teorii inteligentnego projektu równouprawnienie względem teorii ewolucji i równy czas w nauczaniu na lekcjach biologii. Na swojej stronie venganza.org, której nazwa pochodzi od hiszpańskiego słowa "zemsta", formalnie zażądał równego czasu na nauczanie o Latającym Potworze Spaghetti jako stwórcy wszechświata - takiego samego, jak dla pozostałych wersji teorii inteligentnego projektu oraz ewolucji. Ostrzegł, że jeśli jego żądanie nie zostanie spełnione, będzie zmuszony postąpić zgodnie z prawnymi procedurami. Zwróciło to uwagę debatujących na bardzo ważny aspekt problemu - jeśli nauczanie jakiejkolwiek religii ma stać się obowiązkowe w szkołach, to wybór jednej z nich wywoła sprzeciw wszystkich pozostałych.

Strona venganza.org zyskała szersze zainteresowanie świata, gdy portal Boing Boing wspomniał o niej w czerwcu 2005. Portal ogłosił, że zapłaci 250.000 dolarów każdemu, kto udowodni, że Jezus nie był synem Latającego Potwora Spaghetti. Ruch na stronie bardzo wzrósł w sierpniu 2005, gdy informacje o FSM zaczęły pojawiać się często na blogach internetowych i stronach zajmujących się nowinkami. Deklarowanie wiary w Latającego Potwora Spaghetti zyskało popularność zwłaszcza wśród ateistów i agnostyków (wg pastafarian - spagnostyków), pojawiły się nawet "kościoły" odłamowe.

Ponieważ pastafarianizm uznaje piratów za osoby święte, prorok Bobby planuje budowę statku pirackiego za fundusze uzyskane ze sprzedaży swej książki traktującej o Latającym Potworze Spaghetti oraz zagadnieniach związanych z religią.

Wiele spośród zaproponowanych przez Hendersona dogmatów wybranych zostało specjalnie po to, by sparodiować argumenty zwykle używane przez propagatorów teorii inteligentnego projektu lub religie monoteistyczne. Religia ta głosi że:

  • Niewidzialny i niewykrywalny Latający Potwór Spaghetti stworzył świat, zaczynając od góry, drzew i karła. Wszystkie dowody na rzecz ewolucji zostały specjalnie podłożone przez niego
  • Potwór stworzył świat pod wpływem alkoholu, to prawdopodobnie było przyczyną potopu.
  • Ludzie wyewoluowali z piratów. Ludzie dzielą około 95% DNA z małpami, ale ponad 99.9% DNA z piratami[2].
  • Globalne ocieplenie, huragany, trzęsienia ziemi i inne naturalne katastrofy są bezpośrednią konsekwencją spadku liczby piratów, począwszy od początków XIX wieku. Można to zobaczyć na wykresie obrazującym odwrotnie proporcjonalną korelację między liczbą piratów a temperaturą[3].
  • Potwór kontynuuje kierowanie sprawami ludzkimi poprzez swą makaronową wypustkę
  • FSM ma wiele zalet, których nie mają inne religie - takich jak wulkan piwny i striptiz w niebie czy święto religijne w każdy piątek
  • Modlitwę kończy się słowem ramen

FSM często jest łączona z teorią inteligentnego spadania, z Latającym Potworem Spaghetti jako bytem sprawczym. Inna nazwa pastafarianizmu pochodzi od połączenia słów rastafarianizm i pasta (z wł. makaron).

Ewangelia Latającego Potwora Spaghetti

Osiem "Naprawdę wolałbym, żebyś nie"

  1. Naprawdę wolałbym, żebyś nie zachowywał się jak jakiś świętoszkowaty, fałszywie pobożny dupek, gdy opisujesz Mą Makaronową Doskonałość. Jeśli niektórzy ludzie nie wierzą we mnie to trudno, nic się nie stanie. Naprawdę, nie jestem do tego stopnia próżny. Poza tym, nie chodzi o nich, więc nie zmieniaj tematu.

  2. Naprawdę wolałbym, żebyś nie używał Mojego istnienia jako narzędzia do uciskania, ciemiężenia, karania, patroszenia lub bycia złośliwym wobec innych. Nie wymagam składania ofiar, a czystość jest niezbędna jeśli chodzi o wodę pitną, a nie o istoty ludzkie.

  3. Naprawdę wolałbym, żebyś nie oceniał ludzi na podstawie tego, jak wyglądają lub jak się ubierają, jak mówią, lub... Dobra, po prostu bądź miły, OK? I wbij to do swojej tępej głowy: mężczyzna = człowiek. Kobieta = człowiek. To samo - to samo. Nikt nie jest od nikogo lepszy, chyba że mówimy o stylu. I przykro mi, ale to podarowałem kobietom i niektórym facetom, którzy widzą różnicę pomiędzy kolorem morskim a fuksją.

  4. Naprawdę wolałbym, żebyś nie zaspokajał się w sposób, który obraża ciebie albo twojego ochoczego, zgodnego, pełnoletniego i dojrzałego psychicznie partnera. Odnośnie do tych, którzy mogliby protestować - myślę, że odpowiednim wyrażeniem jest "pierdolcie się", chyba że uznają to za nieprzyzwoite. W tym wypadku mogą wyłączyć raz telewizor i iść dla odmiany na spacer.

  5. Naprawdę wolałbym, żebyś nie sprzeciwiał się fanatycznym, sadystycznym, szowinistycznym i pełnym nienawiści poglądom innych NA CZCZO. Zjedz coś, a potem zabiegaj o pierdoły.

  6. Naprawdę wolałbym, żebyś nie budował za miliony dolarów kościołów/świątyń/meczetów/kaplic dla Mojej Makaronowej Doskonałości, podczas gdy pieniądze lepiej wydać na (wybierz sam):
    1. Skończenie z biedą
    2. Leczenie chorób
    3. Życie w pokoju, namiętną miłość i obniżenie kosztów kablówki
    Może jestem złożonym węglowodanowym wszystkowiedzącym istnieniem, ale w życiu cieszą mnie proste rzeczy. Wiem lepiej. Jestem STWÓRCĄ.
  7. Naprawdę wolałbym, żebyś nie rozpowiadał ludziom wokół, że do ciebie przemawiam. Nie jesteś aż taki interesujący. Wylecz się z siebie. I mówiłem ci, żebyś kochał bliźniego, czy nie pojąłeś aluzji?


  8. Naprawdę wolałbym, żebyś nie czynił bliźniemu, co tobie miłe, jeśli miłe są ci, hm, rzeczy, które wymagają mnóstwa skóry/smaru/Las Vegas. Jednak jeśli miłe jest to też tej innej osobie (zgodnie z numerem 4), zajmij się tym, zrób zdjęcia, i do diaska, załóż kondom! Naprawdę, to kawałek gumy. Gdybym nie chciał, żeby było ci przyjemnie gdy to robisz, dodałbym ci w tym miejscu kolce albo coś.

(wikipedia)

10.11.2008

"Jesteśmy tym, co o sobie myślimy.
Wszystko, czym jesteśmy, wynika z naszych myśli.
Naszymi myślami tworzymy świat"

5.11.2008

Kto nie umie przysiąść na progu chwili, puszczając całą przeszłość w niepamięć, kto nie jest zdolny trwać w miejscu jak bogini zwycięstwa, nie doznając zawrotu głowy ani lęku, ten nigdy nie dowie się, czym jest szczęście.

anioł

10.10.2008

Czajniczek Russella zwany też Niebiańskim Czajniczkiem to wyimaginowany obiekt wymyślony przez Bertranda Russella jako odpowiedź na stanowisko, że to sceptyk musi udowodnić nieprawdziwości niefalsyfikowalnych postulatów religii. Analogia ta została zaprezentowana przez Russella w artykule "Is There a God?"[1], zamówionym (lecz nigdy nie wydanym) przez magazyn Illustrated w 1952 roku.

Czajniczek krąży wokół Słońca po eliptycznej orbicie, lecz jest za mały do wykrycia przez nawet najlepsze teleskopy. W związku z tą jego właściwością nie można dowieść jego nieistnienia. Gdyby jednak ktoś utrzymywał, że czajniczek niewątpliwie istnieje, a skoro tego twierdzenia nie można podważyć, odrzucenie ich przez innych jest przejawem absurdalnych i nieracjonalnych uprzedzeń, to słusznie by uznano, że prawi nonsensy. Jednakże, gdyby obecność czajniczka potwierdzona była w starożytnych księgach, nauczana jako święta prawda każdej niedzieli i wtłaczana do umysłów młodzieży w szkole, jakiekolwiek wahanie w wierze w jego istnienie uznane byłoby za oznakę podejrzanej ekscentryczności, a osobnika wątpiącego wysłano by do psychiatry w bardziej oświeconych czasach, lub w ręce inkwizycji w wiekach wcześniejszych.

Analogia czajniczka została stworzona przez Russella

W wydanej w 2003 książce A Devil's Chaplain, Richard Dawkins rozwinął wątek czajniczka:

Przyczyną dla której zorganizowane religie zasługują na potępienie jest to, że w przeciwieństwie do wiary w czajniczek Russela, są potężne, wpływowe, mają korzyści podatkowe oraz zagwarantowany wpływ na dzieci zbyt małe by się bronić. Dzieci nie są przymuszane do spędzania decydujących o ich późniejszym rozwoju lat na czytaniu ilustrowanych książeczek o czajniczkach. Państwowe szkoły nie wykluczają dzieci, których rodzice upodobali sobie zły kształt czajniczka. Wyznawcy czajniczka nie kamieniują niewierzących w czajniczek, czajniczkowych apostatów, czajniczkowych heretyków czy też czajniczkowych bluźnierców. Matki nie ostrzegają synów przed małżeństwem z czajniczkową sziksą, której rodzice wierzą raczej w trzy czajniczki niż jeden. Ludzie, którzy najpierw wlewają mleko nie rzucają na kolana tych, którzy najpierw wlewają herbatę.

Koncepcja czajniczka Russela została rozwinięta w humorystyczne parodie religijne takie jak Niewidzialny Różowy Jednorożec

(wikipedia)

 

23.o9.2008

Staram się nie marnotrawić myśli na innych ludzi

23.o9.2008

"Cokolwiek chcesz zrobić, o czymkolwiek marzysz - zacznij teraz! Odwaga ma w sobie moc, geniusz i zdolność sprawiania cudów!"

Johann Wolfgang von Goethe tak napisał

23.o7.2008

jakub halik

Milczy wsłuchany w kruków szept

15.o7.2008

Jestem zadowolony ponieważ dostrzegam coraz więcej istot ludzkich.

 

03.o6.2008

A smok wawelski nie jest zielony lecz złoty - trzeba go tylko wypolerować :)

25.o5.2008

Szanujmy się nawzajem a życie będzie rajem. he he

 

23.o5.2008


21.05.2008

Rum (alkohol) tylko cię niszczy od środka i zabija, tak samo jak system. System jest przeciwko ziołu, bo ziele czyni cię niezłomnym. Kiedy palisz zioło - twoja świadomość staje przed tobą. I widzisz ją. Więc diabeł nie lubi, jak zawsze jesteś świadomy i robisz porządek ze swoim życiem. Diabeł wie, że wtedy nie będziesz robić głupot. Tak więc zioło jest uzdrowieniem narodu.

BM

20.05.2008

Myśli skaczą jak pchły, z jednego na drugiego. Ale nie każdego gryzą.


George Bernard Shaw - wikipedia .

19.05.2008

nasi dziadkowie biegali na pochodach, nasi ojcowie do kościołów a my na necie siedzimy - Ciekawe co nasze dzieci będą robić? :) Może rację Terence McKenna :) można poczytać pod pracką lunatica.

Nic co materialne nie jest trwałe.



ciekawie może być


W 1963 roku Lorenz zainteresował się zjawiskiem konwekcji i jego opisem matematycznym przedstawionym przez Salzmana. Z tego opisu wybrał zaledwie trzy równania wiążące trzy zmienne. Podobnie jak poprzednio ich cechą była wrażliwość na warunki początkowe. Obecnie taką wrażliwość nazywamy efektem motyla: "trzepot skrzydeł motyla na alpejskiej hali wywoła prąd powietrza, który stanie się wiatrem, który z kolei stanie się cyklonem, a ten zatopi statek w zatoce meksykańskiej'Wnioskiem z tych rozważań było stwierdzenie, że każdy nieokresowy układ fizyczny jest nieprzewidywalny.
(wikipedia)

 

13.05.2008

Dopóki walczysz - wygrywasz

jhalik galeria wektorowa


11.05.2008

Zastanawiam się czy życia, nie można porównać do gry komputerowej

jhalik galeria wektorowa


08.05.2008

jhalik galeria wektorowa

Jak słusznie zauważa Leda Cosmides - - zbyt mało wiemy o tym jak działa umysł ludzki, by dobierać się do niego- a ja trochę już wiem :) he he



07.05.2008

i chciałem dodać że przy człowieku można kombinować

29.04.2008

Kto chce jednym spojrzeniem ująć wiele równocześnie przedmiotów, ten żadnego z nich nie widzi wyraźnie.

23.04.2008

Wielu życiowych rozbitków to ludzie, którzy nie zdawali sobie sprawy, jak bliscy są sukcesu, kiedy się poddali.

TAE

12.04.2008

Co ludzie zwykle nazywają swym losem, jest przeważnie ich własną głupotą.

30 .03.2008

"Skoro już w XIX wieku zgodziliśmy się przyznać, że człowiek pochodzi od małpy, najwyższy czas pogodzić się z faktem, że były to naćpane małpy" - pisze Terence McKenna

24 .03.2008

"Jeśli naprawdę chcesz zobaczyć kim jestem, musisz stać się tak samo absolutnie pusty, jak ja. Wtedy dwa lustra staną na przeciw siebie i tylko pustka będzie się odbijać. Tylko refleksy nieskończonej pustki: dwa lustra stojące na przeciw siebie. Jeśli jednak tkwi w tobie jakaś idea, własną ideę zobaczysz we mnie."

 

13 .03.2008

Żaden człowiek nie może przewodzić drugiemu, musimy być jednością.

* No man can lead man, we have to have unity. (ang.)

BM

26 .02.2008


"Człowiek owładnięty nową ideą jest wariatem, dopóki idea ta nie odniesie sukcesu."

10.02.2008


Już od dawna wiedziałem, że łatwo można oszaleć. Nietrudno. Nie myślałem jednak, że tak straszliwie łatwo. Z czasem zacząłem coraz lepiej się na tym znać. Tak, że teraz mogę postawić zagadkę: jaka jest najłatwiejsza rzecz na świecie? Oszaleć! I druga zagadka: jaka jest najtrudniejsza rzecz na świecie? Nie oszaleć! Tak więc i ja wniosłem mały wkład do światowej historii zagadek, rebusów, szarad i innych rozrywek umysłowych.

ES

18.12.2007


Podzielam pogląd Schopenhauera, że jedynym z najsilniejszych motywów, jakie przywodzą ludzi do nauki i sztuki, jest chęć ucieczki od bolesnej brutalności codziennego życia i od beznadziejnej udręki codziennych pragnień. (...) Umysły bardziej subtelnie dążą do tego, by uciec z osobistego życia w świat obiektywnych doznań i myśli.


Albert Einstein

14.12.2007

Chciałem zmienić świat. Doszedłem jednak do wniosku, że mogę jedynie zmieniać samego siebie.

12.10.2007

Bogowie nie lubią ludzi, którzy nie pracują. Ludzie, którzy nie są przez cały czas zajęci, mogliby zacząć myśleć.

Całe życie jest jak oglądanie migawki, pomyślał. Tylko zawsze wygląda tak, jakby człowiek przyszedł o dziesięć minut spóźniony i nikt nie chce mu opowiedzieć o co chodzi, więc musi się sam wszystkiego domyślać.

03.10.2007

Jeśli teoria nie pasuje do rzeczywistości, trzeba zmienić... rzeczywistość

28.09.2007

Ten, kto jest wystarczająco silnie przekonany, by przeciwstawiać się tłumowi, jest raczej wyjątkiem niż zasadą, wyjątkiem podziwianym wieki później, najczęściej jednak wyśmiewanym przez współczesnych.

I nowa pracka :)

26.09.2007


Samorealizacja, samourzeczywistnianie, samoaktualizacja - w psychologii to stałe dążenie do realizacji swojego potencjału, rozwijania talentów i możliwości, proces stawania się "tym, kim się jest", dążeniem do wewnętrznej spójności, jedności z samym sobą, spełnienia swojego przeznaczenia lub powołania.Osoba samoaktualizująca się odznacza się spontanicznością, dystansem wobec zdarzeń, bliskimi związkami z innymi, niezależnością ale też poczuciem humoru.Pojęcie to zostało wprowadzone do humanistyki w XIX wieku przez Kierkegaarda, rozumiane przez niego w konwencji egzystencjalnej i oznaczające kategorię ludzkiej egzystencji przeciwstawioną poczuciu przemijania i pustki w obliczu śmierci.Na gruncie psychologii po raz pierwszy zastosowane przez Kurta Goldsteina - przedstawiciela nurtu organizmicznego. Określił on samorealizację jako nadrzędny motyw sterujący ludzką aktywnością, zorientowany na spełnienie możliwości i urzeczywistnienie osobistego potencjału jednostki.Problematyka samorealizacji obecna jest już w rozważaniach filozofów starożytnych. Znaleźć ją można m.in. u Platona, Seneki czy Epikura. Wprawdzie nie posługują się oni terminem samorealizacja, jednak ich rozważania oscylują wokół zagadnień samorozwoju i samodoskonalenia się.Problematyka samorealizacji zajmuje centralną pozycję w rozważaniach psychologów humanistycznych. Szczególnie znaczący dorobek osiągnął w tym zakresie Abraham Maslow. Na podstawie prowadzonych badań wyróżnił on specyficzne cechy osób samorealizujących się, m.in. samoakceptacja oraz akceptacja otaczającego świata i innych ludzi, autonomia osobowościowa, głębia relacji interpersonalnych, spontaniczność, niezłośliwe i filozoficzne poczucie humoru, przeżycia mistyczne. Występowanie wyróżnionych specyficznych cech stanowi empiryczny wskaźnik samorealizacji. Ponadto proces samorealizacji Maslow utożsamił z twórczością - rozumianą egalitarnie, jako ekspresję osobistego potencjału jednostki, przejawiającą się w różnych czynnościach dnia codziennego.


http://pl.wikipedia.org/wiki/Samourzeczywistnianie


25.09.2007


Na dalekich peryferiach Galaktyki, w nieciekawym zakamarku na końcu jej zachodniego ramienia, świeci mizerne żółte słońce. Wokół niego, w odległości około stu pięćdziesięciu milionów kilometrów, krąży nieważna, mała niebieskozielona planeta, zamieszkana przez pochodzące od małp bioformy - tak zadziwiająco prymitywne, że do dziś uważają zegarki elektroniczne za świetny wynalazek.
Planeta ta ma, a raczej miała pewien problem - większość mieszkających na niej ludzi była ciągle nieszczęśliwa. Przedstawiano różne propozycje, jak temu zaradzić, ale większość pomysłów dotyczyła głównie modyfikacji obiegu zielonych kawałków papieru, co było o tyle zdumiewające, że przecież to nie te zielone papierki były nieszczęśliwe.
Tak więc problem nie znikał. Szerzyły się podłość, miernota i ubóstwo, dziadowali nawet ci, którzy mieli elektroniczne zegarki.
Coraz więcej mieszkańców planety uważało, że popełniono wielki błąd, schodząc z drzew. Niektórzy twierdzili nawet, że błędem było wchodzenie na drzewa i nigdy nie powinien był opuścić głębin oceanów.

Douglasa Adamsa Autostopem przez galaktykę.



22.09.2007

"Prawda to kraina bez dróg. Żadna organizacja, żadna religia, żaden nauczyciel nie mogą do niej doprowadzić. Ludzie patrzą na świat przez pryzmat swoich myśli i swojej przeszłości. Tym samym jesteśmy niewolnikami myśli i czasu. Myśl jest zawsze ograniczona i nigdy nie odpowiada całkowicie rzeczywistości, prowadzi więc do cierpienia. Świadomość uczy odróżniania tego, co rzeczywiście jest, od tego co na ten temat myślimy i w konsekwencji do prawdziwej wewnętrznej wolności. Wszelkie autorytety, religie, ideologie powodują jedynie budowanie kolejnych fałszywych konstrukcji myślowych. Tylko świadomość i obserwacja pozwalają dostrzec ich iluzję."

I oczywiście nowa pracka:)

20.09.2007

Jedyny sposób, w jaki można nadać sens zmianom, to zanurzyć się w nie, poruszać się z nimi i przyłączyć się do tańca.
Alan Watts


07.09.2007

Bądź pokojowy, bądź uprzejmy, przestrzegaj prawa, szanuj każdego, ale jeżeli ktoś podniesie rękę na ciebie, wyślij go na cmentarz.

* Be peaceful, be courteous, obey the law, respect everyone; but if someone puts his hand on you, send him to the cemetery.
Malcolm X

07.09.2007

"Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami tęsknoty życia za sobą samym.
Przychodzą przez was, ale nie od was,
I chociaż są przy was, jednak nie należą do was.
Możecie im dać waszą miłość, ale nie wasze myśli,
Ponieważ mają one swoje własne.
Możecie mieszkać w ich ciele, jednak nie w ich duszy,
Ponieważ ona mieszka w domu jutra, którego wy nie możecie przekroczyć,
Nawet w waszych snach.
Możecie starać się, stać się jak one, lecz nie próbujcie, ich zrobić takimi, jakimi sami jesteście,
Gdyż życie nie idzie do tyłu, ani nie zatrzymuje się we wczoraj.(...)"
(Khalil Gibran)


06.09.2007

Kiedy piękno zostało rozpoznane w świecie
Nauczono się brzydoty
Kiedy dobro zostało rozpoznane w świecie
Nauczono się zła.


05.09.2007


30.08.2007

Tolerancja jest to gotowość przyznania przedstawicielowi innego światopoglądu tej samej dozy inteligencji i dobrej woli, co sobie.

28.08.2007

Miliony marzą o nieśmiertelności, równocześnie nie wiedząc, co ze sobą zrobić w deszczowe niedzielne popołudnie..


08.07.2007

No dobrze - zacytuję:

"Latanie to sztuka, a raczej sztuczka.
Dowcip polega na tym, by nauczyć się rzucać na ziemię i nie trafiać w nią.
Wybierz sobie ładny dzień i spróbuj.
Początek jest bardzo prosty. Wymaga jedynie rzucenia się całym ciężarem do przodu i silnej woli, by nie przejąć się, kiedy będzie boleć.
Ściśle mówiąc, zaboli, jeśli nie uda ci się nie trafić w ziemię."

Douglas Adams
Życie, wszechświat i cała reszta.
..........